Komentarze do artykułu: Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
Wtorek, 7 września 2010 godz. 10:40
O jego racji nic nie mówię :P Jednak ja pamiętam ciency ale może się mylę :)
Autor: pjmode (użytkownik: 24963, komentarzy: 141)
Wtorek, 7 września 2010 godz. 08:04
pjmode napisał(a):
nie powiedzial ciecy tylko rzadcy:)a co nie mial racji 3:2 z amatorami to tylko swiadczy o gwiazdeczkach widzewa Byłem na meczu, relacje wrzuciłem na ewidzew.pl. Widzę, że pojawiła się też dzięki [1910]adamo[1910] w poprzednim newsie :)
Wrzucę raz jeszcze w temacie, gdzie powinna się w sumie znaleźć, bo dotyczy tego meczu.
Odpowiem jeszcze na pytanie mireckiego. Czuję w kościach, że byłeś jednym z sędziów, albo znajomym ;). Jednak trzeba przyznać, że tego dnia nie bardzo im szło. Tak jak w relacji: pełno błędnych decyzji typu źle przyznany aut, kontrowersja przy bramce na 4:1 dla Widzewa, gdzie najpierw boczny pokazuje spalony a potem główny przyznaje rzut rożny. Główny starał się jak mógł, zwłaszcza że wśród Zawiszy było kilku krzykaczy i musiał jakoś zapanować nad nimi, choć żółtych kartek pokazał im za mało. Za to Widzewiakom to chyba 4, z czego na pewno dwie były niesłuszne i to za pierdołę. Zabawnym momentem była sytuacja, gdy Widzew miał akcje, a sędzia zatrzymał grę w połowie tylko po to, by wpuścić z powrotem na boisko poturbowanego gościa z Pajęczna. Potem...przyznał rzut sędziowski. Takich kwiatków kilka jeszcze było.
Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
1:0 Ben Radhia 2'
2:0 Arierro 32'
3:0 Waleski 71'
3:1 Napora 77'
3:2 Maciejewski 88'
Widzew II: Kaniecki (46. Przybylski) - Ben Radhia, Madera, Mazurkiewicz, Pietras, Ostrowski (46. Waleski), Kuklis, Grzelak, Arriero, Grzeszczyk (78. Pawlak), Świątnicki (70. Zieliński)
Byłem, widziałem, parę rzeczy stało się dla mnie jasnych. Dziwię się, że jestem pierwszy, bo ani na Widzewiaku ani na głównej nie ma jeszcze info o meczu rezerw. Z pierwszej drużyny grało ośmiu graczy: Kaniecki, Madera, Grzeszczyk, Kuklis, Arierro, Ben Radhia, Ostrowski, Grzelak.. Mecz obserwowali Kretek z Pawlakiem.
Na początku trzeba wspomnieć, że irytujące było wejście na mecz. Zamiast po prostu umieścić przy kasach jakąś informację co i jak, poinformować ochroniarzy i otworzyć jedną bramę na C, by każdy mógł swobodnie obejrzeć mecz to klub zaserwował nam chaos, dezinformację itd. Niektórym starszym panom już gul na szyi wyskakiwał :P Ochroniarze kierowali do wejścia na boczne od ul. Sępiej, które było zamknięte, a przy C wpuszczał chyba kierownik Andrzej Góral. Jednak robił to dopiero po krzykach dużej grupki ludzi i po krótkich sprzeczkach. Oficjalnie z tego powodu, że Widzew nie może wpuszczać ludzi na mecz, bo wg okręgowego związku ma za mało krzesełek na trybunach. Koniec końców weszli wszyscy, jednak mały niesmak pozostał.
Co do meczu...
Spotkanie zapowiadało się ładnie. Już na samym początku poszła akcja środkiem boiska. Arriero pięknie podał prostopadle o ile się nie mylę do Grzelaka, ten jednak pogubił się i nic z tego nie wyszło. Jednak kolejny atak przyniósł już gola. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało małe zamieszanie, obrońca Zawiszy źle wybił czy niefortunnie się od niego piłka odbiła. Tę przejął Ben Radhia i oddał strzał. Po tym golu Widzew miał przewagę, jednak nic z tego nie wynikało. Sporo było niedokładnych podań, strat i niecelnych strzałów. Swoje robili tez sędziowie, którzy byli beznadziejni: widzieli spalone, gdy ich nie było lub odwrotnie - gdy były to nie gwizdali; bocznemu myliły się strony i np gdy Grzeszczyk ewidentnie nabił gościa z Zawiszy boczny przyznał aut gościom. Gdzieś ok 25 minuty atakował Zawisz., Napastnik dostał piłkę, trochę niedokładną, więc interweniował Kaniecki. Wpadł na niego jeszcze napadzior Zawiszy jakoś tak butem, przez co w przerwie konieczna była zmiana bramkarza, bo Bartkowi z nosa krew ciągle ciekła. W 32 minucie Arierro ładnie urwał się obrońcom, dostał świetną piłkę i nie zmarnował akcji sam na sam z bramkarzem.
Druga połowa taka sobie, nasi dali za bardzo pograć Zawiszy. Sami nie bardzo mieli pomysł na grę. Ożywienie wniosło wejście na boisko któregoś z młodych, chyba Zielińskiego (ogółem fajnie się pokazał) bo pierwsza jego akcja w meczu i od razu gol Waleskiego na 3:0. Do końca nie działo się już nic ciekawego, atrakcje organizowali jedynie sędziowie (mogło być 4:1, gol został zdobyty poprawnie jednak liniowy pokazał spalony - było to o tyle dziwne, że nasz piłkarz zdążył zatrzymać piłkę na linii końcowej i podał do tyłu, więc o spalonym nie ma w ogóle mowy. Podniósł się krzyk na trybunach to sędzia główny wybrnął z tego dając Widzewowi... rzut rożny). Zawisza strzelił gola na 3:1 po błędzie obrony. Ich gracz przebiegł przy linii bocznej, nasz obrońca nie zdążył z wślizgiem i gość z Pajęczna strzelił po długim słupku. Drugi gol z rzutu wolnego - gościu z Zawiszy po prostu strzelił jak najmocniej, piłka odbiła się od muru i ta wpadła do bramki. Moim zdaniem oba gole można zapisac na koncie bramkarza, co wszedł za Kanieckiego.
Co do poszczególnych piłkarzy:
- Chciałem się spytać Kretka, czemu nie daje szansy Ben Radhii. Teraz już wiem. Taki jeździec bez głowy. Najbardziej wkurzało to, że jak już atakował, to potem nie wracał do obrony. Irytujące to było zwłaszcza, gdy od razu po stracie Zawisza szedł z kontrą, a ten tylko szedł sobie wolnym kroczkiem i nic. Kilka niecelnych podań, za to pochwalić go można za celne przerzuty na drugą stronę boiska. Poza tym więcej się darł. W pewnym momencie meczu do głowy przyszła mi myśl, że za dużo pajacuje.
- Podobnie Kuklis potwierdził, że nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Za długo przetrzymywał piłkę, niedokładne podania, brak pomysłu na grę, łatwo dawał się ograć i z łatwością odbierano mu piłkę.
- Arierro grał dziś jako napastnik. Choć grał na szpicy to i tak często się cofał, by grać. Zaimponował mi przeglądem pola, groźnymi podaniami z których niestety nic nie wynikało, bo pieprzyła reszta. Może to oczywiste, jednak plus za zimną krew, bo wielu piłkarzy będąc sam na sam z bramkarzem nie trafiłoby do bramki. Kilka razy chciał pociągnąć akcję z klepy, ale następny gracz albo chrzanił podanie, albo zmieniał koncepcję akcji. Kretek się na Arierro za to, że przy pressingu atakując obrońcę grał "na raz".
- Ostrowski zagrał 45 minut. Nie zabłysnął, jednak też nie grał źle. Zaliczył z dwie straty, za to świetnie potem wygarniał spod nóg piłkę graczom z Zawiszy. Widać, że wrócił dopiero co do gry.
- Madera spokój i opanowanie na stoperze. Nie miał chyba żadnego błędu.
- Grzelak nadal ma słabą kondycję, nie pokazał nic szczególnego. Po prostu przeciętny. Słabe dośrodkowywał - piłkę kierował zbyt nisko lub gdy była potrzeba to nie podawał po ziemi. Podobnie jak Kuklis za długo przetrzymywał piłkę.
- Grzeszczyk starał się, czasem nawet mu wychodziło rozgrywanie akcji. Jednak to nie jest to, czego wszyscy od niego oczekują. Widać, że bardzo chce, ale nie może.
- Kaniecki mógł w sumie dalej grać. Fakt, dostał w twarz, farba poleciała, jednak chyba za bardzo tym się przejął.
Przyglądałem się reakcjom Kretka podczas meczu (siedział metr przede mną) i można powiedzieć, że nieźle się wku*wiał. Najbardziej na Ben Radhię i Kuklisa, w sumie gra Arierro też go denerwowała. Na Bena za to, że robił sobie jaja nie wracając do obrony i za niecelne podania "do nikogo",a na Kuklisa za to, co mówią wszyscy. Miał chyba też trochę pretensji do Dawidczyńskiego, że nic nie mówi chłopakom w trakcie meczu, zero krzyku itd.
Na koniec, tuż po gwizdku sędziego, jeden piłkarzy Zawiszy podsumował mecz - "jacy oni są kur*a ciency". Rozśmieszył tym wszystkich, jednak niektórych Widzewiaków to ubodło bo np Kuklis schodził do szatni i pod nosem mruczał "taa, ciency kur*a, ledwo ciułają o punkty..." :D
Wrzucę raz jeszcze w temacie, gdzie powinna się w sumie znaleźć, bo dotyczy tego meczu.
Odpowiem jeszcze na pytanie mireckiego. Czuję w kościach, że byłeś jednym z sędziów, albo znajomym ;). Jednak trzeba przyznać, że tego dnia nie bardzo im szło. Tak jak w relacji: pełno błędnych decyzji typu źle przyznany aut, kontrowersja przy bramce na 4:1 dla Widzewa, gdzie najpierw boczny pokazuje spalony a potem główny przyznaje rzut rożny. Główny starał się jak mógł, zwłaszcza że wśród Zawiszy było kilku krzykaczy i musiał jakoś zapanować nad nimi, choć żółtych kartek pokazał im za mało. Za to Widzewiakom to chyba 4, z czego na pewno dwie były niesłuszne i to za pierdołę. Zabawnym momentem była sytuacja, gdy Widzew miał akcje, a sędzia zatrzymał grę w połowie tylko po to, by wpuścić z powrotem na boisko poturbowanego gościa z Pajęczna. Potem...przyznał rzut sędziowski. Takich kwiatków kilka jeszcze było.
Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
1:0 Ben Radhia 2'
2:0 Arierro 32'
3:0 Waleski 71'
3:1 Napora 77'
3:2 Maciejewski 88'
Widzew II: Kaniecki (46. Przybylski) - Ben Radhia, Madera, Mazurkiewicz, Pietras, Ostrowski (46. Waleski), Kuklis, Grzelak, Arriero, Grzeszczyk (78. Pawlak), Świątnicki (70. Zieliński)
Byłem, widziałem, parę rzeczy stało się dla mnie jasnych. Dziwię się, że jestem pierwszy, bo ani na Widzewiaku ani na głównej nie ma jeszcze info o meczu rezerw. Z pierwszej drużyny grało ośmiu graczy: Kaniecki, Madera, Grzeszczyk, Kuklis, Arierro, Ben Radhia, Ostrowski, Grzelak.. Mecz obserwowali Kretek z Pawlakiem.
Na początku trzeba wspomnieć, że irytujące było wejście na mecz. Zamiast po prostu umieścić przy kasach jakąś informację co i jak, poinformować ochroniarzy i otworzyć jedną bramę na C, by każdy mógł swobodnie obejrzeć mecz to klub zaserwował nam chaos, dezinformację itd. Niektórym starszym panom już gul na szyi wyskakiwał :P Ochroniarze kierowali do wejścia na boczne od ul. Sępiej, które było zamknięte, a przy C wpuszczał chyba kierownik Andrzej Góral. Jednak robił to dopiero po krzykach dużej grupki ludzi i po krótkich sprzeczkach. Oficjalnie z tego powodu, że Widzew nie może wpuszczać ludzi na mecz, bo wg okręgowego związku ma za mało krzesełek na trybunach. Koniec końców weszli wszyscy, jednak mały niesmak pozostał.
Co do meczu...
Spotkanie zapowiadało się ładnie. Już na samym początku poszła akcja środkiem boiska. Arriero pięknie podał prostopadle o ile się nie mylę do Grzelaka, ten jednak pogubił się i nic z tego nie wyszło. Jednak kolejny atak przyniósł już gola. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało małe zamieszanie, obrońca Zawiszy źle wybił czy niefortunnie się od niego piłka odbiła. Tę przejął Ben Radhia i oddał strzał. Po tym golu Widzew miał przewagę, jednak nic z tego nie wynikało. Sporo było niedokładnych podań, strat i niecelnych strzałów. Swoje robili tez sędziowie, którzy byli beznadziejni: widzieli spalone, gdy ich nie było lub odwrotnie - gdy były to nie gwizdali; bocznemu myliły się strony i np gdy Grzeszczyk ewidentnie nabił gościa z Zawiszy boczny przyznał aut gościom. Gdzieś ok 25 minuty atakował Zawisz., Napastnik dostał piłkę, trochę niedokładną, więc interweniował Kaniecki. Wpadł na niego jeszcze napadzior Zawiszy jakoś tak butem, przez co w przerwie konieczna była zmiana bramkarza, bo Bartkowi z nosa krew ciągle ciekła. W 32 minucie Arierro ładnie urwał się obrońcom, dostał świetną piłkę i nie zmarnował akcji sam na sam z bramkarzem.
Druga połowa taka sobie, nasi dali za bardzo pograć Zawiszy. Sami nie bardzo mieli pomysł na grę. Ożywienie wniosło wejście na boisko któregoś z młodych, chyba Zielińskiego (ogółem fajnie się pokazał) bo pierwsza jego akcja w meczu i od razu gol Waleskiego na 3:0. Do końca nie działo się już nic ciekawego, atrakcje organizowali jedynie sędziowie (mogło być 4:1, gol został zdobyty poprawnie jednak liniowy pokazał spalony - było to o tyle dziwne, że nasz piłkarz zdążył zatrzymać piłkę na linii końcowej i podał do tyłu, więc o spalonym nie ma w ogóle mowy. Podniósł się krzyk na trybunach to sędzia główny wybrnął z tego dając Widzewowi... rzut rożny). Zawisza strzelił gola na 3:1 po błędzie obrony. Ich gracz przebiegł przy linii bocznej, nasz obrońca nie zdążył z wślizgiem i gość z Pajęczna strzelił po długim słupku. Drugi gol z rzutu wolnego - gościu z Zawiszy po prostu strzelił jak najmocniej, piłka odbiła się od muru i ta wpadła do bramki. Moim zdaniem oba gole można zapisac na koncie bramkarza, co wszedł za Kanieckiego.
Co do poszczególnych piłkarzy:
- Chciałem się spytać Kretka, czemu nie daje szansy Ben Radhii. Teraz już wiem. Taki jeździec bez głowy. Najbardziej wkurzało to, że jak już atakował, to potem nie wracał do obrony. Irytujące to było zwłaszcza, gdy od razu po stracie Zawisza szedł z kontrą, a ten tylko szedł sobie wolnym kroczkiem i nic. Kilka niecelnych podań, za to pochwalić go można za celne przerzuty na drugą stronę boiska. Poza tym więcej się darł. W pewnym momencie meczu do głowy przyszła mi myśl, że za dużo pajacuje.
- Podobnie Kuklis potwierdził, że nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Za długo przetrzymywał piłkę, niedokładne podania, brak pomysłu na grę, łatwo dawał się ograć i z łatwością odbierano mu piłkę.
- Arierro grał dziś jako napastnik. Choć grał na szpicy to i tak często się cofał, by grać. Zaimponował mi przeglądem pola, groźnymi podaniami z których niestety nic nie wynikało, bo pieprzyła reszta. Może to oczywiste, jednak plus za zimną krew, bo wielu piłkarzy będąc sam na sam z bramkarzem nie trafiłoby do bramki. Kilka razy chciał pociągnąć akcję z klepy, ale następny gracz albo chrzanił podanie, albo zmieniał koncepcję akcji. Kretek się na Arierro za to, że przy pressingu atakując obrońcę grał "na raz".
- Ostrowski zagrał 45 minut. Nie zabłysnął, jednak też nie grał źle. Zaliczył z dwie straty, za to świetnie potem wygarniał spod nóg piłkę graczom z Zawiszy. Widać, że wrócił dopiero co do gry.
- Madera spokój i opanowanie na stoperze. Nie miał chyba żadnego błędu.
- Grzelak nadal ma słabą kondycję, nie pokazał nic szczególnego. Po prostu przeciętny. Słabe dośrodkowywał - piłkę kierował zbyt nisko lub gdy była potrzeba to nie podawał po ziemi. Podobnie jak Kuklis za długo przetrzymywał piłkę.
- Grzeszczyk starał się, czasem nawet mu wychodziło rozgrywanie akcji. Jednak to nie jest to, czego wszyscy od niego oczekują. Widać, że bardzo chce, ale nie może.
- Kaniecki mógł w sumie dalej grać. Fakt, dostał w twarz, farba poleciała, jednak chyba za bardzo tym się przejął.
Przyglądałem się reakcjom Kretka podczas meczu (siedział metr przede mną) i można powiedzieć, że nieźle się wku*wiał. Najbardziej na Ben Radhię i Kuklisa, w sumie gra Arierro też go denerwowała. Na Bena za to, że robił sobie jaja nie wracając do obrony i za niecelne podania "do nikogo",a na Kuklisa za to, co mówią wszyscy. Miał chyba też trochę pretensji do Dawidczyńskiego, że nic nie mówi chłopakom w trakcie meczu, zero krzyku itd.
Na koniec, tuż po gwizdku sędziego, jeden piłkarzy Zawiszy podsumował mecz - "jacy oni są kur*a ciency". Rozśmieszył tym wszystkich, jednak niektórych Widzewiaków to ubodło bo np Kuklis schodził do szatni i pod nosem mruczał "taa, ciency kur*a, ledwo ciułają o punkty..." :D
Autor: majki32 (niezalogowany)
Poniedziałek, 6 września 2010 godz. 10:25
Dlaczego w dziale rozgrywki nie ma info na temat Widzewa II?
Autor: Kibic1987 (użytkownik: 24933, komentarzy: 203)
Poniedziałek, 6 września 2010 godz. 09:36
Dobrze Ostry wracaj do pierwszego składu...:)
Autor: donpablo1910 (użytkownik: 25401, komentarzy: 601)
Poniedziałek, 6 września 2010 godz. 08:51
pjmode napisał(a):
weź jeszcze coś napisz bo tak w dwóch słowach nie wypada:))) Byłem na meczu, relacje wrzuciłem na ewidzew.pl. Widzę, że pojawiła się też dzięki [1910]adamo[1910] w poprzednim newsie :)
Wrzucę raz jeszcze w temacie, gdzie powinna się w sumie znaleźć, bo dotyczy tego meczu.
Odpowiem jeszcze na pytanie mireckiego. Czuję w kościach, że byłeś jednym z sędziów, albo znajomym ;). Jednak trzeba przyznać, że tego dnia nie bardzo im szło. Tak jak w relacji: pełno błędnych decyzji typu źle przyznany aut, kontrowersja przy bramce na 4:1 dla Widzewa, gdzie najpierw boczny pokazuje spalony a potem główny przyznaje rzut rożny. Główny starał się jak mógł, zwłaszcza że wśród Zawiszy było kilku krzykaczy i musiał jakoś zapanować nad nimi, choć żółtych kartek pokazał im za mało. Za to Widzewiakom to chyba 4, z czego na pewno dwie były niesłuszne i to za pierdołę. Zabawnym momentem była sytuacja, gdy Widzew miał akcje, a sędzia zatrzymał grę w połowie tylko po to, by wpuścić z powrotem na boisko poturbowanego gościa z Pajęczna. Potem...przyznał rzut sędziowski. Takich kwiatków kilka jeszcze było.
Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
1:0 Ben Radhia 2'
2:0 Arierro 32'
3:0 Waleski 71'
3:1 Napora 77'
3:2 Maciejewski 88'
Widzew II: Kaniecki (46. Przybylski) - Ben Radhia, Madera, Mazurkiewicz, Pietras, Ostrowski (46. Waleski), Kuklis, Grzelak, Arriero, Grzeszczyk (78. Pawlak), Świątnicki (70. Zieliński)
Byłem, widziałem, parę rzeczy stało się dla mnie jasnych. Dziwię się, że jestem pierwszy, bo ani na Widzewiaku ani na głównej nie ma jeszcze info o meczu rezerw. Z pierwszej drużyny grało ośmiu graczy: Kaniecki, Madera, Grzeszczyk, Kuklis, Arierro, Ben Radhia, Ostrowski, Grzelak.. Mecz obserwowali Kretek z Pawlakiem.
Na początku trzeba wspomnieć, że irytujące było wejście na mecz. Zamiast po prostu umieścić przy kasach jakąś informację co i jak, poinformować ochroniarzy i otworzyć jedną bramę na C, by każdy mógł swobodnie obejrzeć mecz to klub zaserwował nam chaos, dezinformację itd. Niektórym starszym panom już gul na szyi wyskakiwał :P Ochroniarze kierowali do wejścia na boczne od ul. Sępiej, które było zamknięte, a przy C wpuszczał chyba kierownik Andrzej Góral. Jednak robił to dopiero po krzykach dużej grupki ludzi i po krótkich sprzeczkach. Oficjalnie z tego powodu, że Widzew nie może wpuszczać ludzi na mecz, bo wg okręgowego związku ma za mało krzesełek na trybunach. Koniec końców weszli wszyscy, jednak mały niesmak pozostał.
Co do meczu...
Spotkanie zapowiadało się ładnie. Już na samym początku poszła akcja środkiem boiska. Arriero pięknie podał prostopadle o ile się nie mylę do Grzelaka, ten jednak pogubił się i nic z tego nie wyszło. Jednak kolejny atak przyniósł już gola. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało małe zamieszanie, obrońca Zawiszy źle wybił czy niefortunnie się od niego piłka odbiła. Tę przejął Ben Radhia i oddał strzał. Po tym golu Widzew miał przewagę, jednak nic z tego nie wynikało. Sporo było niedokładnych podań, strat i niecelnych strzałów. Swoje robili tez sędziowie, którzy byli beznadziejni: widzieli spalone, gdy ich nie było lub odwrotnie - gdy były to nie gwizdali; bocznemu myliły się strony i np gdy Grzeszczyk ewidentnie nabił gościa z Zawiszy boczny przyznał aut gościom. Gdzieś ok 25 minuty atakował Zawisz., Napastnik dostał piłkę, trochę niedokładną, więc interweniował Kaniecki. Wpadł na niego jeszcze napadzior Zawiszy jakoś tak butem, przez co w przerwie konieczna była zmiana bramkarza, bo Bartkowi z nosa krew ciągle ciekła. W 32 minucie Arierro ładnie urwał się obrońcom, dostał świetną piłkę i nie zmarnował akcji sam na sam z bramkarzem.
Druga połowa taka sobie, nasi dali za bardzo pograć Zawiszy. Sami nie bardzo mieli pomysł na grę. Ożywienie wniosło wejście na boisko któregoś z młodych, chyba Zielińskiego (ogółem fajnie się pokazał) bo pierwsza jego akcja w meczu i od razu gol Waleskiego na 3:0. Do końca nie działo się już nic ciekawego, atrakcje organizowali jedynie sędziowie (mogło być 4:1, gol został zdobyty poprawnie jednak liniowy pokazał spalony - było to o tyle dziwne, że nasz piłkarz zdążył zatrzymać piłkę na linii końcowej i podał do tyłu, więc o spalonym nie ma w ogóle mowy. Podniósł się krzyk na trybunach to sędzia główny wybrnął z tego dając Widzewowi... rzut rożny). Zawisza strzelił gola na 3:1 po błędzie obrony. Ich gracz przebiegł przy linii bocznej, nasz obrońca nie zdążył z wślizgiem i gość z Pajęczna strzelił po długim słupku. Drugi gol z rzutu wolnego - gościu z Zawiszy po prostu strzelił jak najmocniej, piłka odbiła się od muru i ta wpadła do bramki. Moim zdaniem oba gole można zapisac na koncie bramkarza, co wszedł za Kanieckiego.
Co do poszczególnych piłkarzy:
- Chciałem się spytać Kretka, czemu nie daje szansy Ben Radhii. Teraz już wiem. Taki jeździec bez głowy. Najbardziej wkurzało to, że jak już atakował, to potem nie wracał do obrony. Irytujące to było zwłaszcza, gdy od razu po stracie Zawisza szedł z kontrą, a ten tylko szedł sobie wolnym kroczkiem i nic. Kilka niecelnych podań, za to pochwalić go można za celne przerzuty na drugą stronę boiska. Poza tym więcej się darł. W pewnym momencie meczu do głowy przyszła mi myśl, że za dużo pajacuje.
- Podobnie Kuklis potwierdził, że nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Za długo przetrzymywał piłkę, niedokładne podania, brak pomysłu na grę, łatwo dawał się ograć i z łatwością odbierano mu piłkę.
- Arierro grał dziś jako napastnik. Choć grał na szpicy to i tak często się cofał, by grać. Zaimponował mi przeglądem pola, groźnymi podaniami z których niestety nic nie wynikało, bo pieprzyła reszta. Może to oczywiste, jednak plus za zimną krew, bo wielu piłkarzy będąc sam na sam z bramkarzem nie trafiłoby do bramki. Kilka razy chciał pociągnąć akcję z klepy, ale następny gracz albo chrzanił podanie, albo zmieniał koncepcję akcji. Kretek się na Arierro za to, że przy pressingu atakując obrońcę grał "na raz".
- Ostrowski zagrał 45 minut. Nie zabłysnął, jednak też nie grał źle. Zaliczył z dwie straty, za to świetnie potem wygarniał spod nóg piłkę graczom z Zawiszy. Widać, że wrócił dopiero co do gry.
- Madera spokój i opanowanie na stoperze. Nie miał chyba żadnego błędu.
- Grzelak nadal ma słabą kondycję, nie pokazał nic szczególnego. Po prostu przeciętny. Słabe dośrodkowywał - piłkę kierował zbyt nisko lub gdy była potrzeba to nie podawał po ziemi. Podobnie jak Kuklis za długo przetrzymywał piłkę.
- Grzeszczyk starał się, czasem nawet mu wychodziło rozgrywanie akcji. Jednak to nie jest to, czego wszyscy od niego oczekują. Widać, że bardzo chce, ale nie może.
- Kaniecki mógł w sumie dalej grać. Fakt, dostał w twarz, farba poleciała, jednak chyba za bardzo tym się przejął.
Przyglądałem się reakcjom Kretka podczas meczu (siedział metr przede mną) i można powiedzieć, że nieźle się wku*wiał. Najbardziej na Ben Radhię i Kuklisa, w sumie gra Arierro też go denerwowała. Na Bena za to, że robił sobie jaja nie wracając do obrony i za niecelne podania "do nikogo",a na Kuklisa za to, co mówią wszyscy. Miał chyba też trochę pretensji do Dawidczyńskiego, że nic nie mówi chłopakom w trakcie meczu, zero krzyku itd.
Na koniec, tuż po gwizdku sędziego, jeden piłkarzy Zawiszy podsumował mecz - "jacy oni są kur*a ciency". Rozśmieszył tym wszystkich, jednak niektórych Widzewiaków to ubodło bo np Kuklis schodził do szatni i pod nosem mruczał "taa, ciency kur*a, ledwo ciułają o punkty..." :D
Wrzucę raz jeszcze w temacie, gdzie powinna się w sumie znaleźć, bo dotyczy tego meczu.
Odpowiem jeszcze na pytanie mireckiego. Czuję w kościach, że byłeś jednym z sędziów, albo znajomym ;). Jednak trzeba przyznać, że tego dnia nie bardzo im szło. Tak jak w relacji: pełno błędnych decyzji typu źle przyznany aut, kontrowersja przy bramce na 4:1 dla Widzewa, gdzie najpierw boczny pokazuje spalony a potem główny przyznaje rzut rożny. Główny starał się jak mógł, zwłaszcza że wśród Zawiszy było kilku krzykaczy i musiał jakoś zapanować nad nimi, choć żółtych kartek pokazał im za mało. Za to Widzewiakom to chyba 4, z czego na pewno dwie były niesłuszne i to za pierdołę. Zabawnym momentem była sytuacja, gdy Widzew miał akcje, a sędzia zatrzymał grę w połowie tylko po to, by wpuścić z powrotem na boisko poturbowanego gościa z Pajęczna. Potem...przyznał rzut sędziowski. Takich kwiatków kilka jeszcze było.
Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
1:0 Ben Radhia 2'
2:0 Arierro 32'
3:0 Waleski 71'
3:1 Napora 77'
3:2 Maciejewski 88'
Widzew II: Kaniecki (46. Przybylski) - Ben Radhia, Madera, Mazurkiewicz, Pietras, Ostrowski (46. Waleski), Kuklis, Grzelak, Arriero, Grzeszczyk (78. Pawlak), Świątnicki (70. Zieliński)
Byłem, widziałem, parę rzeczy stało się dla mnie jasnych. Dziwię się, że jestem pierwszy, bo ani na Widzewiaku ani na głównej nie ma jeszcze info o meczu rezerw. Z pierwszej drużyny grało ośmiu graczy: Kaniecki, Madera, Grzeszczyk, Kuklis, Arierro, Ben Radhia, Ostrowski, Grzelak.. Mecz obserwowali Kretek z Pawlakiem.
Na początku trzeba wspomnieć, że irytujące było wejście na mecz. Zamiast po prostu umieścić przy kasach jakąś informację co i jak, poinformować ochroniarzy i otworzyć jedną bramę na C, by każdy mógł swobodnie obejrzeć mecz to klub zaserwował nam chaos, dezinformację itd. Niektórym starszym panom już gul na szyi wyskakiwał :P Ochroniarze kierowali do wejścia na boczne od ul. Sępiej, które było zamknięte, a przy C wpuszczał chyba kierownik Andrzej Góral. Jednak robił to dopiero po krzykach dużej grupki ludzi i po krótkich sprzeczkach. Oficjalnie z tego powodu, że Widzew nie może wpuszczać ludzi na mecz, bo wg okręgowego związku ma za mało krzesełek na trybunach. Koniec końców weszli wszyscy, jednak mały niesmak pozostał.
Co do meczu...
Spotkanie zapowiadało się ładnie. Już na samym początku poszła akcja środkiem boiska. Arriero pięknie podał prostopadle o ile się nie mylę do Grzelaka, ten jednak pogubił się i nic z tego nie wyszło. Jednak kolejny atak przyniósł już gola. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało małe zamieszanie, obrońca Zawiszy źle wybił czy niefortunnie się od niego piłka odbiła. Tę przejął Ben Radhia i oddał strzał. Po tym golu Widzew miał przewagę, jednak nic z tego nie wynikało. Sporo było niedokładnych podań, strat i niecelnych strzałów. Swoje robili tez sędziowie, którzy byli beznadziejni: widzieli spalone, gdy ich nie było lub odwrotnie - gdy były to nie gwizdali; bocznemu myliły się strony i np gdy Grzeszczyk ewidentnie nabił gościa z Zawiszy boczny przyznał aut gościom. Gdzieś ok 25 minuty atakował Zawisz., Napastnik dostał piłkę, trochę niedokładną, więc interweniował Kaniecki. Wpadł na niego jeszcze napadzior Zawiszy jakoś tak butem, przez co w przerwie konieczna była zmiana bramkarza, bo Bartkowi z nosa krew ciągle ciekła. W 32 minucie Arierro ładnie urwał się obrońcom, dostał świetną piłkę i nie zmarnował akcji sam na sam z bramkarzem.
Druga połowa taka sobie, nasi dali za bardzo pograć Zawiszy. Sami nie bardzo mieli pomysł na grę. Ożywienie wniosło wejście na boisko któregoś z młodych, chyba Zielińskiego (ogółem fajnie się pokazał) bo pierwsza jego akcja w meczu i od razu gol Waleskiego na 3:0. Do końca nie działo się już nic ciekawego, atrakcje organizowali jedynie sędziowie (mogło być 4:1, gol został zdobyty poprawnie jednak liniowy pokazał spalony - było to o tyle dziwne, że nasz piłkarz zdążył zatrzymać piłkę na linii końcowej i podał do tyłu, więc o spalonym nie ma w ogóle mowy. Podniósł się krzyk na trybunach to sędzia główny wybrnął z tego dając Widzewowi... rzut rożny). Zawisza strzelił gola na 3:1 po błędzie obrony. Ich gracz przebiegł przy linii bocznej, nasz obrońca nie zdążył z wślizgiem i gość z Pajęczna strzelił po długim słupku. Drugi gol z rzutu wolnego - gościu z Zawiszy po prostu strzelił jak najmocniej, piłka odbiła się od muru i ta wpadła do bramki. Moim zdaniem oba gole można zapisac na koncie bramkarza, co wszedł za Kanieckiego.
Co do poszczególnych piłkarzy:
- Chciałem się spytać Kretka, czemu nie daje szansy Ben Radhii. Teraz już wiem. Taki jeździec bez głowy. Najbardziej wkurzało to, że jak już atakował, to potem nie wracał do obrony. Irytujące to było zwłaszcza, gdy od razu po stracie Zawisza szedł z kontrą, a ten tylko szedł sobie wolnym kroczkiem i nic. Kilka niecelnych podań, za to pochwalić go można za celne przerzuty na drugą stronę boiska. Poza tym więcej się darł. W pewnym momencie meczu do głowy przyszła mi myśl, że za dużo pajacuje.
- Podobnie Kuklis potwierdził, że nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Za długo przetrzymywał piłkę, niedokładne podania, brak pomysłu na grę, łatwo dawał się ograć i z łatwością odbierano mu piłkę.
- Arierro grał dziś jako napastnik. Choć grał na szpicy to i tak często się cofał, by grać. Zaimponował mi przeglądem pola, groźnymi podaniami z których niestety nic nie wynikało, bo pieprzyła reszta. Może to oczywiste, jednak plus za zimną krew, bo wielu piłkarzy będąc sam na sam z bramkarzem nie trafiłoby do bramki. Kilka razy chciał pociągnąć akcję z klepy, ale następny gracz albo chrzanił podanie, albo zmieniał koncepcję akcji. Kretek się na Arierro za to, że przy pressingu atakując obrońcę grał "na raz".
- Ostrowski zagrał 45 minut. Nie zabłysnął, jednak też nie grał źle. Zaliczył z dwie straty, za to świetnie potem wygarniał spod nóg piłkę graczom z Zawiszy. Widać, że wrócił dopiero co do gry.
- Madera spokój i opanowanie na stoperze. Nie miał chyba żadnego błędu.
- Grzelak nadal ma słabą kondycję, nie pokazał nic szczególnego. Po prostu przeciętny. Słabe dośrodkowywał - piłkę kierował zbyt nisko lub gdy była potrzeba to nie podawał po ziemi. Podobnie jak Kuklis za długo przetrzymywał piłkę.
- Grzeszczyk starał się, czasem nawet mu wychodziło rozgrywanie akcji. Jednak to nie jest to, czego wszyscy od niego oczekują. Widać, że bardzo chce, ale nie może.
- Kaniecki mógł w sumie dalej grać. Fakt, dostał w twarz, farba poleciała, jednak chyba za bardzo tym się przejął.
Przyglądałem się reakcjom Kretka podczas meczu (siedział metr przede mną) i można powiedzieć, że nieźle się wku*wiał. Najbardziej na Ben Radhię i Kuklisa, w sumie gra Arierro też go denerwowała. Na Bena za to, że robił sobie jaja nie wracając do obrony i za niecelne podania "do nikogo",a na Kuklisa za to, co mówią wszyscy. Miał chyba też trochę pretensji do Dawidczyńskiego, że nic nie mówi chłopakom w trakcie meczu, zero krzyku itd.
Na koniec, tuż po gwizdku sędziego, jeden piłkarzy Zawiszy podsumował mecz - "jacy oni są kur*a ciency". Rozśmieszył tym wszystkich, jednak niektórych Widzewiaków to ubodło bo np Kuklis schodził do szatni i pod nosem mruczał "taa, ciency kur*a, ledwo ciułają o punkty..." :D
Autor: maniek79ruda (niezalogowany)
Poniedziałek, 6 września 2010 godz. 08:42
Byłem na meczu, relacje wrzuciłem na ewidzew.pl. Widzę, że pojawiła się też dzięki [1910]adamo[1910] w poprzednim newsie :)
Wrzucę raz jeszcze w temacie, gdzie powinna się w sumie znaleźć, bo dotyczy tego meczu.
Odpowiem jeszcze na pytanie mireckiego. Czuję w kościach, że byłeś jednym z sędziów, albo znajomym ;). Jednak trzeba przyznać, że tego dnia nie bardzo im szło. Tak jak w relacji: pełno błędnych decyzji typu źle przyznany aut, kontrowersja przy bramce na 4:1 dla Widzewa, gdzie najpierw boczny pokazuje spalony a potem główny przyznaje rzut rożny. Główny starał się jak mógł, zwłaszcza że wśród Zawiszy było kilku krzykaczy i musiał jakoś zapanować nad nimi, choć żółtych kartek pokazał im za mało. Za to Widzewiakom to chyba 4, z czego na pewno dwie były niesłuszne i to za pierdołę. Zabawnym momentem była sytuacja, gdy Widzew miał akcje, a sędzia zatrzymał grę w połowie tylko po to, by wpuścić z powrotem na boisko poturbowanego gościa z Pajęczna. Potem...przyznał rzut sędziowski. Takich kwiatków kilka jeszcze było.
Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
1:0 Ben Radhia 2'
2:0 Arierro 32'
3:0 Waleski 71'
3:1 Napora 77'
3:2 Maciejewski 88'
Widzew II: Kaniecki (46. Przybylski) - Ben Radhia, Madera, Mazurkiewicz, Pietras, Ostrowski (46. Waleski), Kuklis, Grzelak, Arriero, Grzeszczyk (78. Pawlak), Świątnicki (70. Zieliński)
Byłem, widziałem, parę rzeczy stało się dla mnie jasnych. Dziwię się, że jestem pierwszy, bo ani na Widzewiaku ani na głównej nie ma jeszcze info o meczu rezerw. Z pierwszej drużyny grało ośmiu graczy: Kaniecki, Madera, Grzeszczyk, Kuklis, Arierro, Ben Radhia, Ostrowski, Grzelak.. Mecz obserwowali Kretek z Pawlakiem.
Na początku trzeba wspomnieć, że irytujące było wejście na mecz. Zamiast po prostu umieścić przy kasach jakąś informację co i jak, poinformować ochroniarzy i otworzyć jedną bramę na C, by każdy mógł swobodnie obejrzeć mecz to klub zaserwował nam chaos, dezinformację itd. Niektórym starszym panom już gul na szyi wyskakiwał :P Ochroniarze kierowali do wejścia na boczne od ul. Sępiej, które było zamknięte, a przy C wpuszczał chyba kierownik Andrzej Góral. Jednak robił to dopiero po krzykach dużej grupki ludzi i po krótkich sprzeczkach. Oficjalnie z tego powodu, że Widzew nie może wpuszczać ludzi na mecz, bo wg okręgowego związku ma za mało krzesełek na trybunach. Koniec końców weszli wszyscy, jednak mały niesmak pozostał.
Co do meczu...
Spotkanie zapowiadało się ładnie. Już na samym początku poszła akcja środkiem boiska. Arriero pięknie podał prostopadle o ile się nie mylę do Grzelaka, ten jednak pogubił się i nic z tego nie wyszło. Jednak kolejny atak przyniósł już gola. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało małe zamieszanie, obrońca Zawiszy źle wybił czy niefortunnie się od niego piłka odbiła. Tę przejął Ben Radhia i oddał strzał. Po tym golu Widzew miał przewagę, jednak nic z tego nie wynikało. Sporo było niedokładnych podań, strat i niecelnych strzałów. Swoje robili tez sędziowie, którzy byli beznadziejni: widzieli spalone, gdy ich nie było lub odwrotnie - gdy były to nie gwizdali; bocznemu myliły się strony i np gdy Grzeszczyk ewidentnie nabił gościa z Zawiszy boczny przyznał aut gościom. Gdzieś ok 25 minuty atakował Zawisz., Napastnik dostał piłkę, trochę niedokładną, więc interweniował Kaniecki. Wpadł na niego jeszcze napadzior Zawiszy jakoś tak butem, przez co w przerwie konieczna była zmiana bramkarza, bo Bartkowi z nosa krew ciągle ciekła. W 32 minucie Arierro ładnie urwał się obrońcom, dostał świetną piłkę i nie zmarnował akcji sam na sam z bramkarzem.
Druga połowa taka sobie, nasi dali za bardzo pograć Zawiszy. Sami nie bardzo mieli pomysł na grę. Ożywienie wniosło wejście na boisko któregoś z młodych, chyba Zielińskiego (ogółem fajnie się pokazał) bo pierwsza jego akcja w meczu i od razu gol Waleskiego na 3:0. Do końca nie działo się już nic ciekawego, atrakcje organizowali jedynie sędziowie (mogło być 4:1, gol został zdobyty poprawnie jednak liniowy pokazał spalony - było to o tyle dziwne, że nasz piłkarz zdążył zatrzymać piłkę na linii końcowej i podał do tyłu, więc o spalonym nie ma w ogóle mowy. Podniósł się krzyk na trybunach to sędzia główny wybrnął z tego dając Widzewowi... rzut rożny). Zawisza strzelił gola na 3:1 po błędzie obrony. Ich gracz przebiegł przy linii bocznej, nasz obrońca nie zdążył z wślizgiem i gość z Pajęczna strzelił po długim słupku. Drugi gol z rzutu wolnego - gościu z Zawiszy po prostu strzelił jak najmocniej, piłka odbiła się od muru i ta wpadła do bramki. Moim zdaniem oba gole można zapisac na koncie bramkarza, co wszedł za Kanieckiego.
Co do poszczególnych piłkarzy:
- Chciałem się spytać Kretka, czemu nie daje szansy Ben Radhii. Teraz już wiem. Taki jeździec bez głowy. Najbardziej wkurzało to, że jak już atakował, to potem nie wracał do obrony. Irytujące to było zwłaszcza, gdy od razu po stracie Zawisza szedł z kontrą, a ten tylko szedł sobie wolnym kroczkiem i nic. Kilka niecelnych podań, za to pochwalić go można za celne przerzuty na drugą stronę boiska. Poza tym więcej się darł. W pewnym momencie meczu do głowy przyszła mi myśl, że za dużo pajacuje.
- Podobnie Kuklis potwierdził, że nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Za długo przetrzymywał piłkę, niedokładne podania, brak pomysłu na grę, łatwo dawał się ograć i z łatwością odbierano mu piłkę.
- Arierro grał dziś jako napastnik. Choć grał na szpicy to i tak często się cofał, by grać. Zaimponował mi przeglądem pola, groźnymi podaniami z których niestety nic nie wynikało, bo pieprzyła reszta. Może to oczywiste, jednak plus za zimną krew, bo wielu piłkarzy będąc sam na sam z bramkarzem nie trafiłoby do bramki. Kilka razy chciał pociągnąć akcję z klepy, ale następny gracz albo chrzanił podanie, albo zmieniał koncepcję akcji. Kretek się na Arierro za to, że przy pressingu atakując obrońcę grał "na raz".
- Ostrowski zagrał 45 minut. Nie zabłysnął, jednak też nie grał źle. Zaliczył z dwie straty, za to świetnie potem wygarniał spod nóg piłkę graczom z Zawiszy. Widać, że wrócił dopiero co do gry.
- Madera spokój i opanowanie na stoperze. Nie miał chyba żadnego błędu.
- Grzelak nadal ma słabą kondycję, nie pokazał nic szczególnego. Po prostu przeciętny. Słabe dośrodkowywał - piłkę kierował zbyt nisko lub gdy była potrzeba to nie podawał po ziemi. Podobnie jak Kuklis za długo przetrzymywał piłkę.
- Grzeszczyk starał się, czasem nawet mu wychodziło rozgrywanie akcji. Jednak to nie jest to, czego wszyscy od niego oczekują. Widać, że bardzo chce, ale nie może.
- Kaniecki mógł w sumie dalej grać. Fakt, dostał w twarz, farba poleciała, jednak chyba za bardzo tym się przejął.
Przyglądałem się reakcjom Kretka podczas meczu (siedział metr przede mną) i można powiedzieć, że nieźle się wku*wiał. Najbardziej na Ben Radhię i Kuklisa, w sumie gra Arierro też go denerwowała. Na Bena za to, że robił sobie jaja nie wracając do obrony i za niecelne podania "do nikogo",a na Kuklisa za to, co mówią wszyscy. Miał chyba też trochę pretensji do Dawidczyńskiego, że nic nie mówi chłopakom w trakcie meczu, zero krzyku itd.
Na koniec, tuż po gwizdku sędziego, jeden piłkarzy Zawiszy podsumował mecz - "jacy oni są kur*a ciency". Rozśmieszył tym wszystkich, jednak niektórych Widzewiaków to ubodło bo np Kuklis schodził do szatni i pod nosem mruczał "taa, ciency kur*a, ledwo ciułają o punkty..." :D
Wrzucę raz jeszcze w temacie, gdzie powinna się w sumie znaleźć, bo dotyczy tego meczu.
Odpowiem jeszcze na pytanie mireckiego. Czuję w kościach, że byłeś jednym z sędziów, albo znajomym ;). Jednak trzeba przyznać, że tego dnia nie bardzo im szło. Tak jak w relacji: pełno błędnych decyzji typu źle przyznany aut, kontrowersja przy bramce na 4:1 dla Widzewa, gdzie najpierw boczny pokazuje spalony a potem główny przyznaje rzut rożny. Główny starał się jak mógł, zwłaszcza że wśród Zawiszy było kilku krzykaczy i musiał jakoś zapanować nad nimi, choć żółtych kartek pokazał im za mało. Za to Widzewiakom to chyba 4, z czego na pewno dwie były niesłuszne i to za pierdołę. Zabawnym momentem była sytuacja, gdy Widzew miał akcje, a sędzia zatrzymał grę w połowie tylko po to, by wpuścić z powrotem na boisko poturbowanego gościa z Pajęczna. Potem...przyznał rzut sędziowski. Takich kwiatków kilka jeszcze było.
Widzew II Łódź - Zawisza Pajęczno 3:2 (2:0)
1:0 Ben Radhia 2'
2:0 Arierro 32'
3:0 Waleski 71'
3:1 Napora 77'
3:2 Maciejewski 88'
Widzew II: Kaniecki (46. Przybylski) - Ben Radhia, Madera, Mazurkiewicz, Pietras, Ostrowski (46. Waleski), Kuklis, Grzelak, Arriero, Grzeszczyk (78. Pawlak), Świątnicki (70. Zieliński)
Byłem, widziałem, parę rzeczy stało się dla mnie jasnych. Dziwię się, że jestem pierwszy, bo ani na Widzewiaku ani na głównej nie ma jeszcze info o meczu rezerw. Z pierwszej drużyny grało ośmiu graczy: Kaniecki, Madera, Grzeszczyk, Kuklis, Arierro, Ben Radhia, Ostrowski, Grzelak.. Mecz obserwowali Kretek z Pawlakiem.
Na początku trzeba wspomnieć, że irytujące było wejście na mecz. Zamiast po prostu umieścić przy kasach jakąś informację co i jak, poinformować ochroniarzy i otworzyć jedną bramę na C, by każdy mógł swobodnie obejrzeć mecz to klub zaserwował nam chaos, dezinformację itd. Niektórym starszym panom już gul na szyi wyskakiwał :P Ochroniarze kierowali do wejścia na boczne od ul. Sępiej, które było zamknięte, a przy C wpuszczał chyba kierownik Andrzej Góral. Jednak robił to dopiero po krzykach dużej grupki ludzi i po krótkich sprzeczkach. Oficjalnie z tego powodu, że Widzew nie może wpuszczać ludzi na mecz, bo wg okręgowego związku ma za mało krzesełek na trybunach. Koniec końców weszli wszyscy, jednak mały niesmak pozostał.
Co do meczu...
Spotkanie zapowiadało się ładnie. Już na samym początku poszła akcja środkiem boiska. Arriero pięknie podał prostopadle o ile się nie mylę do Grzelaka, ten jednak pogubił się i nic z tego nie wyszło. Jednak kolejny atak przyniósł już gola. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało małe zamieszanie, obrońca Zawiszy źle wybił czy niefortunnie się od niego piłka odbiła. Tę przejął Ben Radhia i oddał strzał. Po tym golu Widzew miał przewagę, jednak nic z tego nie wynikało. Sporo było niedokładnych podań, strat i niecelnych strzałów. Swoje robili tez sędziowie, którzy byli beznadziejni: widzieli spalone, gdy ich nie było lub odwrotnie - gdy były to nie gwizdali; bocznemu myliły się strony i np gdy Grzeszczyk ewidentnie nabił gościa z Zawiszy boczny przyznał aut gościom. Gdzieś ok 25 minuty atakował Zawisz., Napastnik dostał piłkę, trochę niedokładną, więc interweniował Kaniecki. Wpadł na niego jeszcze napadzior Zawiszy jakoś tak butem, przez co w przerwie konieczna była zmiana bramkarza, bo Bartkowi z nosa krew ciągle ciekła. W 32 minucie Arierro ładnie urwał się obrońcom, dostał świetną piłkę i nie zmarnował akcji sam na sam z bramkarzem.
Druga połowa taka sobie, nasi dali za bardzo pograć Zawiszy. Sami nie bardzo mieli pomysł na grę. Ożywienie wniosło wejście na boisko któregoś z młodych, chyba Zielińskiego (ogółem fajnie się pokazał) bo pierwsza jego akcja w meczu i od razu gol Waleskiego na 3:0. Do końca nie działo się już nic ciekawego, atrakcje organizowali jedynie sędziowie (mogło być 4:1, gol został zdobyty poprawnie jednak liniowy pokazał spalony - było to o tyle dziwne, że nasz piłkarz zdążył zatrzymać piłkę na linii końcowej i podał do tyłu, więc o spalonym nie ma w ogóle mowy. Podniósł się krzyk na trybunach to sędzia główny wybrnął z tego dając Widzewowi... rzut rożny). Zawisza strzelił gola na 3:1 po błędzie obrony. Ich gracz przebiegł przy linii bocznej, nasz obrońca nie zdążył z wślizgiem i gość z Pajęczna strzelił po długim słupku. Drugi gol z rzutu wolnego - gościu z Zawiszy po prostu strzelił jak najmocniej, piłka odbiła się od muru i ta wpadła do bramki. Moim zdaniem oba gole można zapisac na koncie bramkarza, co wszedł za Kanieckiego.
Co do poszczególnych piłkarzy:
- Chciałem się spytać Kretka, czemu nie daje szansy Ben Radhii. Teraz już wiem. Taki jeździec bez głowy. Najbardziej wkurzało to, że jak już atakował, to potem nie wracał do obrony. Irytujące to było zwłaszcza, gdy od razu po stracie Zawisza szedł z kontrą, a ten tylko szedł sobie wolnym kroczkiem i nic. Kilka niecelnych podań, za to pochwalić go można za celne przerzuty na drugą stronę boiska. Poza tym więcej się darł. W pewnym momencie meczu do głowy przyszła mi myśl, że za dużo pajacuje.
- Podobnie Kuklis potwierdził, że nie zasługuje na grę w pierwszym składzie. Za długo przetrzymywał piłkę, niedokładne podania, brak pomysłu na grę, łatwo dawał się ograć i z łatwością odbierano mu piłkę.
- Arierro grał dziś jako napastnik. Choć grał na szpicy to i tak często się cofał, by grać. Zaimponował mi przeglądem pola, groźnymi podaniami z których niestety nic nie wynikało, bo pieprzyła reszta. Może to oczywiste, jednak plus za zimną krew, bo wielu piłkarzy będąc sam na sam z bramkarzem nie trafiłoby do bramki. Kilka razy chciał pociągnąć akcję z klepy, ale następny gracz albo chrzanił podanie, albo zmieniał koncepcję akcji. Kretek się na Arierro za to, że przy pressingu atakując obrońcę grał "na raz".
- Ostrowski zagrał 45 minut. Nie zabłysnął, jednak też nie grał źle. Zaliczył z dwie straty, za to świetnie potem wygarniał spod nóg piłkę graczom z Zawiszy. Widać, że wrócił dopiero co do gry.
- Madera spokój i opanowanie na stoperze. Nie miał chyba żadnego błędu.
- Grzelak nadal ma słabą kondycję, nie pokazał nic szczególnego. Po prostu przeciętny. Słabe dośrodkowywał - piłkę kierował zbyt nisko lub gdy była potrzeba to nie podawał po ziemi. Podobnie jak Kuklis za długo przetrzymywał piłkę.
- Grzeszczyk starał się, czasem nawet mu wychodziło rozgrywanie akcji. Jednak to nie jest to, czego wszyscy od niego oczekują. Widać, że bardzo chce, ale nie może.
- Kaniecki mógł w sumie dalej grać. Fakt, dostał w twarz, farba poleciała, jednak chyba za bardzo tym się przejął.
Przyglądałem się reakcjom Kretka podczas meczu (siedział metr przede mną) i można powiedzieć, że nieźle się wku*wiał. Najbardziej na Ben Radhię i Kuklisa, w sumie gra Arierro też go denerwowała. Na Bena za to, że robił sobie jaja nie wracając do obrony i za niecelne podania "do nikogo",a na Kuklisa za to, co mówią wszyscy. Miał chyba też trochę pretensji do Dawidczyńskiego, że nic nie mówi chłopakom w trakcie meczu, zero krzyku itd.
Na koniec, tuż po gwizdku sędziego, jeden piłkarzy Zawiszy podsumował mecz - "jacy oni są kur*a ciency". Rozśmieszył tym wszystkich, jednak niektórych Widzewiaków to ubodło bo np Kuklis schodził do szatni i pod nosem mruczał "taa, ciency kur*a, ledwo ciułają o punkty..." :D
Autor: pjmode (użytkownik: 24963, komentarzy: 141)
Poniedziałek, 6 września 2010 godz. 07:50
mirecki napisał(a):
Na bocznym a sędziowie nie zdążyłem zauważyć bo troszkę się spóźniłem i "szef ochrony" zamknął furtkę a stać za ogrodzeniem mi się odechciało UUuu taki silny skład i tylko 3:2??
a grali na głównej płycie czy na bocznym?
A sedziowie jak? Słyszałem ze nie bardzo... wie ktos wiecej?
a grali na głównej płycie czy na bocznym?
A sedziowie jak? Słyszałem ze nie bardzo... wie ktos wiecej?
Autor: darkolodz (użytkownik: 21602, komentarzy: 34)
Poniedziałek, 6 września 2010 godz. 00:05
najlepszym piłkarzem był zawodnik z 9 z Zawiszy moim zdaniem
Autor: mangus (niezalogowany)
Niedziela, 5 września 2010 godz. 23:53
mkultra napisał(a):
Po jakiemu Ty napisales to zdanie?? Prosze nie wagaruj wiecej... sport.wp.pl/kat,1728,title,Pseudokibice-pobili-po-meczu-wiceprezesa,wid,12636230,wiadomosc.html
Nie co żeby paru od nas się także nie należało ;)
Nie co żeby paru od nas się także nie należało ;)
Autor: Lukasz (niezalogowany)
Niedziela, 5 września 2010 godz. 23:36
sport.wp.pl/kat,1728,title,Pseudokibice-pobili-po-meczu-wiceprezesa,wid,12636230,wiadomosc.html
Nie co żeby paru od nas się także nie należało ;)
Nie co żeby paru od nas się także nie należało ;)
Autor: mkultra (użytkownik: 24883, komentarzy: 1402)
Niedziela, 5 września 2010 godz. 23:08
mirecki napisał(a):
W poprzednim newsie jest relacja kibica... UUuu taki silny skład i tylko 3:2??
a grali na głównej płycie czy na bocznym?
A sedziowie jak? Słyszałem ze nie bardzo... wie ktos wiecej?
a grali na głównej płycie czy na bocznym?
A sedziowie jak? Słyszałem ze nie bardzo... wie ktos wiecej?
Autor: przemeq (użytkownik: 23941, komentarzy: 7534)
Niedziela, 5 września 2010 godz. 23:02
UUuu taki silny skład i tylko 3:2??
a grali na głównej płycie czy na bocznym?
A sedziowie jak? Słyszałem ze nie bardzo... wie ktos wiecej?
a grali na głównej płycie czy na bocznym?
A sedziowie jak? Słyszałem ze nie bardzo... wie ktos wiecej?
Autor: mirecki (użytkownik: 27823, komentarzy: 130)


